Porto

Dawno nie pisałem, w zasadzie bez powodu, ale nazbierało się w międzyczasie fotek z różnych miejsc. Rok temu mniej więcej o tej porze wybrałem się do Portugalii, jednego z tych państw, gdzie nawet pod koniec stycznia, jest przyjemnie i ciepło. Pierwszym punktem było Porto, a powodem chęć spróbowania słynnego portugalskiego wina o tej samej nazwie.

img_20180130_131402
Ratusz w Porto

Porto to miasto naprawdę wciągające. Nie przytłacza wielkością, a historyczne centrum jest napakowane zabytkami, widokami, uliczkami…Porto zwiedza się naprawdę łatwo i przyjemnie.

img_20180130_160342
Widok na Porto z mostu Ludwika I

Miasto poza winem znane jest ze swych mostów, jednym z nich jest dziewiętnastowieczny most nazwany na cześć ówczesnego króla Portugalii, który łączy oba brzegi przebiegającej przez Porto rzeki Douro.

img_20180130_161157
Most Ludwika I

Oczywiście miasto to nie tylko most. Znajduję się w nim mnóstwo kościołów, z których najbardziej wartymi wspomnienia moim zdaniem są kościoły Franciszkanów i katedra Porto.

Katedra początkowo zbudowana w stylu romańskim, przeszła w latach baroku poważną przebudowę, ale pomimo dodania mnóstwa barokowych wodotrysków zachowała coś z surowości kościołów wczesnego średniowiecza.

img_20180130_154116
Fasada kościoła Franciszkanów

Na jednym z placów miasta natknąłem się na ciekawą fontannę, żywo przypominającą mi tą, która jest symbolem mojego miasteczka – Prabut. Prabuckie lwy, przywiezione do mojego miasta z Berlina mają w sobie sporo podobieństw do tejże fontanny.

img_20180130_143141~2
Fontanna na „Placu Lwów”

Kościół z tyłu – kościół karmelitów wyróżnia się czymś popularnym w Portugalii, zewnętrznymi kafelkami pokrytymi rysunkami scen biblijnych.

W mieście znajduję się mniejszy kościółek w całości pokryty takimi kafelkami.

img_20180130_171936
Kościół NMP z Góry Karmel
img_20180130_142300
Barokowa wieża Clerigos

Porto to oczywiście nie tylko kościoły. To również place, uliczki lub też np. księgarnie. Jedna taka stara księgarnia, zbudowana w XIX wieku, w neo-gotyckim stylu miała ponoć zainspirować panią Rowling przy jej opisach Hogwartu. Ponieważ księgarnia jest turystyczną atrakcją za wstęp płaci się 4 euro. Jeśli kupimy książkę to od jej ceny te 4 euro będzie odjęte. Moim zdaniem uczciwe podejście.

img_20180130_144917
Księgarnia Lello

Po Porto warto się spokojnie przejść. Czasem nie wnikam w historię miejsc, które odwiedzam w danym mieście, nie licząc tych najbardziej spektakularnych. Zabija to często przyjemność ze zwykłej obserwacji otoczenia i bardziej zrelaksowanego podejścia do zwiedzania. Plac poniżej był chyba moim ulubionym. Podobały mi się stare kamienice, pomnik pamięci żołnierzy I wojny światowej, a pod pomnikiem zakochana parka przypominająca, że to żywe miasto, a nie tylko materiał na pocztówki.

Życie towarzyskie koncentruje się w paru miejscach, a jednym z nich jest promenada Cais de Ribeira rozciągnięta wzdłuż rzeki Douro.

img_20180130_154720
Cais de Ribeira

Promenada pełna jest restauracji i knajpek i tętni życiem przez większość dnia. Kulminacyjnym punktem jest oczywiście wieczór, gdy ludzie wpadają na późny obiad/kolację. Może być wówczas ciężko się wcisnąć do bardziej popularnych lokali. Portugalczycy lubią zjeść. Na początek łażenia zjadłem sobie bułkę z mięsem z kurczaka i portugalski deser zwany Pasteis de Nata – babeczki budyniowe.

img_20180130_140305
Lunch

Wieczór to była typowo portugalska wyżerka. Po przystawce, sałatce z ośmiornicy, przyszło danie główne. Pieczeń, mnóstwo ryżu, warzyw, chleba. Trudno uwierzyć, że była to jedna porcja.

img_20180130_203527

Po takim jedzeniu, nie było mowy o powrocie do hotelu. Musiałem to trochę rozchodzić jednocześnie podziwiając Porto nocą. Odwiedziłem zbudowaną w XIX wieku stację Sao Bento, wyróżniającą się bardzo ciekawą architekturą.

img_20180130_170555

Potem przyszedł czas na powrót na Cais de Ribeira i most Ludwika I. W nocy prezentowały się równie imponująco.

img_20180130_185831img_20180130_191103img_20180130_193756

Porto to oczywiście stolica i miejsce pochodzenia słodkiego, wzmacnianego wina o tej samej nazwie. W tutejszych knajpach można kupić różne rodzaje tego trunku (np. ruby, tawny) i różne roczniki. 10-, 20- and nawet 40-letnie trunki. Im starsze tym droższe. Nie skusiłem się jednak, bo tak po prawdzie nie umiałbym rozróżnić tych lepszych roczników. Wypiłem zwykłe paroletnie i 10-letnie porto. I do dziś sięgam po nie od czasu do czasu.

img_20180130_190134

To by było na tyle, jeśli chodzi o Porto. Ten artykuł będzie początkiem całej serii poświęconej krajom półwyspowi iberyjskiemu czyli Portugalii, Hiszpanii i kraju który mnie naprawdę urzekł – Andory.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s